Ꮃłοdᴢіⅿіеrᴢ Μіllеr, bуłу рrеⅿіеr і рοlіtуk ᴡрrοᴡаdᴢаϳąϲу Ροlѕkę dο Uпіі Εᥙrοреϳѕkіеϳ, οѕtаtеϲᴢпіе рοtᴡіеrdᴢіł ѕᴡοϳе ϲаłkοᴡіtе ᴡуϲοfапіе ѕіę ᴢ ϲᴢуппеɡο żуϲіа рᥙblіϲᴢпеɡο..tһᥙупɡа
W obszernym i pełnym gorzkich refleksji wywiadzie podsumował nie tylko swoją wieloletnią karierę, ale też ostro ocenił obecne elity polityczne w kraju i za granicą.
Były lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej nie szczędził słów krytyki pod adresem Włodzimierza Czarzastego, oskarżając go o autokratyczne metody zarządzania.
Według Millera, obecny szef formacji dopuścił się gwałtu na statucie partii oraz na polskim prawie, traktując swoich oponentów politycznych „z buta”.
To właśnie te głębokie podziały oraz brutalna likwidacja dawnego SLD doprowadziły do sytuacji, w której były premier odciął się od współczesnej lewicy.
Dzisiejszą reprezentację lewej strony sceny politycznej określił mianem „lewicy kulturowej”, która skupia się wyłącznie na kwestiach obyczajowych i równościowych.

Choć Miller uznaje walkę o prawa kobiet czy społeczności LGBT za istotną, to zauważa fundamentalny brak programu gospodarczego w tej formacji.
„Aby dzielić, trzeba najpierw mieć co dzielić, a współcześni liderzy zupełnie nie interesują się wydajnością gospodarki” – podkreślił z dumną stanowczością.
Równie bezkompromisowo były szef rządu odniósł się do kwestii polityki międzynarodowej, w tym drażliwych relacji polsko-ukraińskich.
Z wielką aprobatą przyjął niedawną decyzję prezydenta Karola Nawrockiego, który podjął kroki w celu odebrania Orderu Orła Białego stronie ukraińskiej.
Miller zauważył, że Kapituła Orderu była w tej sprawie całkowicie jednoznaczna i już wcześniej sugerowała prezydentowi taki stanowczy krok.
Prezydent Nawrocki miał długo zwlekać z decyzją, licząc na jakikolwiek gest refleksji lub impuls dyplomatyczny ze strony Wołodymyra Zełenskiego.
Oczekiwanym impulsem miało być wycofanie się Kijowa z kontrowersyjnej decyzji o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA.
Tłumaczenia, że prezydent Ukrainy nie był świadomy konsekwencji tego kroku, Miller nazwał wprost zachowaniem po prostu śmiesznym.
W opinii byłego premiera, ta kryzysowa sytuacja przyniosła jednak Polsce jeden bardzo korzystny i wyczekiwany efekt na arenie międzynarodowej.
Światowa opinia publiczna mogła wreszcie dowiedzieć się, kim naprawdę byli ukraińscy nacjonaliści i jakich potwornych zbrodni dopuścili się w Polsce.
Dla obecnych władz w Kijowie taka prawda historyczna jest niefunkcjonalna, gdyż budują one swój wizerunek wyłącznie na statusie ofiary.
Miller powołał się przy tym na głośny artykuł w dzienniku „Rzeczpospolita”, ujawniający kulisy bardzo agresywnej działalności ukraińskich służb specjalnych.

Z publikacji tej wynika, że to właśnie te służby najaktywniej rekrutują agentów w Polsce i szerzą nachalną propagandę probanderowską.
Polityk skrytykował też nawyk rządzących, którzy każdą niewygodną sytuację w kraju natychmiast i bezrefleksyjnie przypisują działaniom Kremla.
„Nie zamierzam zmieniać swojego zdania tylko dlatego, że ktoś zarzuci mi, iż moje słowa mogą podobać się w Rosji” – skwitował twardo.
Przypomniał, że już w 2014 roku składał w Sejmie projekt uchwały ostrzegającej przed odradzającym się ukraińskim nacjonalizmem, który wyrzucono do kosza.
Wskazał na niebezpieczną tendencję do bycia ślepym „sługą narodu ukraińskiego” i pomagania sąsiadowi bez stawiania jakichkolwiek warunków.
Miller wyraził nadzieję, że opinia publiczna pozna kiedyś dokładne kwoty i wielkość sprzętu, jaki Polska bezinteresownie przekazała Kijowowi.
Wyraził również głębokie obawy dotyczące rządowych planów leczenia ukraińskich weteranów w nowoczesnych, polskich placówkach medycznych.
W obliczu gigantycznych kolejek w krajowej służbie zdrowia, takie decyzje mogą doprowadzić do kolejnej ogromnej awantury społecznej.
Były premier przypomniał tragiczne wydarzenia z Przewodowa, gdzie ukraińska rakieta zabiła dwóch Polaków, a śledztwo jest do dziś blokowane.
Czas skończyć z rolą „życzliwego wujka” i zacząć twardo, bezkompromisowo domagać się realizacji wyłącznie polskiego interesu narodowego.
Równie sceptycznie Miller patrzy na Brukselę i obecne działania Komisji Europejskiej pod wodzą Ursuli von der Leyen.
Unia Europejska, pomyślana przez ojców założycieli jako gwarant pokoju, skręciła według niego w niebezpiecznym kierunku militarystycznym.
Co więcej, Bruksela coraz brutalniej wchodzi w kompetencje państw narodowych, które nigdy nie zostały jej formalnie przekazane.
Jako sygnatariusz traktatu ateńskiego przypomniał, że kwestie obyczajowe, jak definicja małżeństwa, pozostają wyłączną jurysdykcją Warszawy.
Polska konstytucja jasno określa małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny i żadne unijne naciski nie mogą tego zmienić.
Z optymizmem ocenił działania niektórych polityków Konfederacji w Parlamencie Europejskim, którzy głośno sprzeciwiają się zakusom Komisji.

Miller zapytany o przeszłość potwierdził, że wciąż wiąże go tajemnica państwowa dotycząca współpracy polskich służb z amerykańską CIA.
Przyznał jednak, że po zamachu na Nowy Jork polski wywiad cieszył się doskonałą opinią i odegrał kluczową rolę w operacjach NATO.
W kwestii niewyjaśnionej śmierci Andrzeja Leppera, były premier skłania się ku oficjalnej wersji mówiącej o samobójstwie polityka.
Wspominając spotkanie z Lepperem na miesiąc przed tragedią, zapamiętał go jako człowieka załamanego problemami finansowymi i biznesowymi.
Ostatnie lata swojego życia Włodzimierz Miller zamierza w całości poświęcić rodzinie, żonie oraz spisywaniu swoich osobistych wspomnień.
Efektem tych retrospekcji jest nowa książka „Alfabet Millera”, będąca subiektywnym, ale niezwykle szczerym rozliczeniem z historią III RP.




